Ciekawość świata i odwaga mówienia nie wiem

Ciekawość świata i odwaga mówienia nie wiem

2019-01-31 2

Patrzę jak raczkuje i odkrywa pokój kawałek po kawałku. Noga komody, którą wczoraj tak usilnie badała, dziś już poszła w odstawkę na rzecz zwiniętej w rogu kolorowej maty. Raczkowanie to dla niej nowa umiejętność, więc bardzo ją zajmuje. Nie ma nudy, jest za to tyle metrów kwadratowch nowych możliwości. Gdybym mogła wybrać dla niej jeden dar, który nigdy w niej nie zgaśnie, byłaby to ciekawość świata. Żeby potrafiła patrzeć na świat tak jak dzisiaj. Nie musi trwać w tym stanie nieprzerywanie, to raczej trudne… Oby tylko raz na czas pojawiały się w jej oczach te iskierki ciekawości, to i tak będzie wiele.

Wiecie dlaczego dzieci są ciekawe świata? Ponieważ nie wiedzą. Wyznają – a przynajmniej tak  im wychodzi – zasadę: nie wiem, więc poznaję, próbuję, sprawdzam. To dla nich naturalne. Nie mówią sobie: nie wiem i nie chcę wiedzieć, nie wiem, ale boję się sprawdzać, nie wiem i nic mnie to nie obchodzi, nie wiem, ale przecież i tak inni wiedzą lepiej. Nie udają też, że wiedzą, a tak naprawdę nie mają pojęcia.

Wisława Szymborska poświęciła zagadnieniu „nie wiem” znaczną część swojego noblowskiego przemówienia. Zwróciła uwagę na to, że wielcy naukowcy- ci którzy popchnęli ten świat do przodu –  zbudowali go i uczynili lepszym właśnie dlatego, że wciąż i wciąż mówili sobie nie wiem:

Gdyby Izaak Newton nie powiedział sobie „nie wiem”, jabłka w ogródku mogłyby spadać na jego oczach jak grad, a on w najlepszym razie schylałby się po nie i zjadał z apetytem. Gdyby moja rodaczka Maria Skłodowska-Curie nie powiedziała sobie „nie wiem”, zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek z dobrych domów i na tej – skądinąd zacnej – pracy upłynęłoby jej życie.

Ile nazwisk można by w ślad za poetką jeszcze wymienić…

Odwrotnie rzecz się układa z tymi, co gardzili mówieniem „nie wiem”, przekonanymi o tym, że wszystko wiedzą, jak dyktatorzy, despoci, ci którzy najgłośniej krzyczą, a najmniej słuchają. Biegle władający agresją, odziani w pewność siebie jak płaszczem przykrywającym ich zwyczajne i przygarbione ciała. Ci zamiast budować – burzyli.

Potrzeba odwagi by wykorzystać swoją niewiedzę do tworzenia, umacniania, ulepszania. Czasami za jednym zwycięstwem kryje się wiele upadków. Fabuły filmów poświęconych wielkim ludziom to zazwyczaj pasma klęsk przeplatanych z tryumfami. Dlatego bywają takie ciekawe. Ostatecznie takie życiorysy kończą się w momencie wielkiego upadku lub wielkiego wznoszenia, ale niezależnie od zakończenia widz opuszcza kino w poczuciu treściwości i sensu. Bo jeśli poświęcasz życie by szukać, ma ono sens niezależnie od tego, czy ci się uda, czy tylko przetarłeś szlak dla potomnych.

Życie jest dość długie, by trochę w nim popróbować. Tylko się nam wydaje, że liczy się idealny efekt (a i tak nawet nad perfekcyjnym zdjęciem modelki w gazecie ktoś musiał się napracować, nie zrezygnował po pierwszym lepszym nie wiem, jak się te nogi wydłuża). Żal za tym, z czego zrezygnowaliśmy ze strachu, że nie wiemy i tak prędzej czy później do nas wróci. I ukłuje wstrętnie. Dlatego nie bój się nie wiem i próbuj. Nawet jeśli ci się wydaje, że wszyscy się będą śmiać, to pomyśl – czy naprawdę jesteś dla wszystkich taki ważny, ze dniami i nocami nie mają nic do roboty poza wyśmiewaniem cię?

Mała Ł. nie raczkuje sama, wytrwale jej towarzyszę, chociaż czasem tak jak ona mam ochotę wszystko rzucić i się rozpłakać. Ale gdzieś w tym całym grajdołku znajdują się jeszcze te ważne osoby, książki, miejsca, myśli… Niektóre z nich czekają aż sobie o nich przypomnę, bo je odłożyłam na potem, kiedy gnałam. Strasznie dużo jeszcze nie wiem. Na szczęście, bo okrutnie nie lubię się nudzić.

Samych zachwytów,

Iwona