Istnieje jeszcze lęk na tym świecie. I ma się lepiej niż kiedykolwiek.

Istnieje jeszcze lęk na tym świecie. I ma się lepiej niż kiedykolwiek.

2019-03-01 4

Krąży od nie dawna w you tube krótki filmik, moim zdaniem bardzo dobrze zrobiony, o depresji wśród nastolatków. Obejrzałam go wczoraj i teraz we mnie „siedzi”. Przypomniał mi o bardzo smutnym czasie w moim życiu.

Zaczęło się dzień przed moimi szesnastymi urodzinami, kiedy zupełnie niespodziewanie zmarł mój tata. To była pierwsza klasa liceum, nowa szkoła w nowym mieście. Pamiętam, że szczególnie ciężko było mi wrócić po pogrzebie do szkoły. Przez kilka pierwszych tygodni wciąż trzęsły mi się ręce, pociłam się, a serce stale biło mi szybciej i głośniej niż zwykle, tak że wciąż je słyszałam od środka – w autobusie, na lekcjach, przerwach… Pamiętam głęboki lęk, że zaraz stanie się coś złego.

Największą ulgę przynosiła wtedy zwykła rozmowa, nawet naiwna, o czymkolwiek. Mogłam zająć myśli czymś innym, a to bardzo pomagało. Moi najbliżsi znajomi bardzo mnie wtedy wspierali, a to umocniło nasze relacje do dziś. Byli też tacy, co ograniczyli się do poklepania po ramieniu, ale jednocześnie dużo bardziej niż zazwyczaj starali się dotrzymać mi towarzystwa. Nie zabrakło jednak osób, które udawały, że nie ma tematu, czułam, że czasem odwracali ode mnie głowę, jakby bali się, że się rozkleję. Nie mam pretensji. Nie każdy umie i chce rozmawiać o trudnych uczuciach… A szkoda, bo dzięki temu świat byłby przyjaźniejszym miejscem.

We wspomnianym wcześniej filmie mowa w dużej mierze o samotności młodzieży. O tym, że można mieć tysiące znajomych w social mediach i nikogo bliskiego obok siebie. O tym, że mówienie o lęku i cierpieniu jest niepopularne i małolajkowe, że rezygnujemy z ujawniania uczuć, ze szczerych rozmów. W skrajnych przypadkach rezygnujemy w końcu z siebie.

12 lat temu, pomimo wielkiej dziury w sercu, nie dopadła mnie depresja. Mimo wszystko, chciało mi się żyć. Paradoksalnie, cała ta sytuacja pokazała mi, ilu wokół mnie dobrych ludzi gotowych do wsparcia. Miałam rodzinę, znajomych, miałam nawet psychologa szkolnego – jaki był, ale był. Miałam wreszcie wspierającego chłopaka, który kilka lat później sam stracił tatę i który dziś jest moim mężem, a ja myślę, że żadne spędzone razem chwile czystego szczęścia nie wzmocniły naszej więzi, tak jak  wspólnie przeżyty smutek.

12 lat temu było jednak trochę inaczej na świecie… Mam wrażenie, że jednak o wiele mniej „zamiatano pod dywan”, bo ciężej się ukrywać rozmawiając twarzą w twarz, a nie wybierając sobie codziennie nową buzię, by nakręcić krótką relację, mającą pokazać światu, jak bardzo u nas wszystko pięknie.

Napisy na końcu filmu mówią, że każdego dnia przynajmniej dwóch nastolatków w Polsce próbuje odebrać sobie życie.

Na ogół wydają się być takimi beztroskimi, rozpieszczonymi dziećmi szczęścia i dobrych, bogatych czasów… Ale wygląda na to, że  jednak nie omija ich samotność, tworząca – jakże żyzne warunki – dla lęku. Ten z kolei tak sprytnie chowa się pod maską instagramowych uśmiechów i całusków.

Uwielbiam świat, w którym żyję za możliwości, które daje. Jednocześnie nie znoszę czasem świata, w którym żyję, bo trudno mi wybrać to, co wartościowe pośród ogromu możliwości. Mam 28 lat i otaczają mnie dobrzy ludzie, z którymi mogę pogadać, zwłaszcza wtedy kiedy przechodzę etap „chodzącej kupki nieszczęść”. A jak ktoś ma 10, 12, 15 lat i nie pamięta jednej szczerej rozmowy z bliską osobą? Jak ma się odnaleźć sam w tej wirującej beczce prześmiewczych memów, dyktaturze posiadania i haseł nawołujących do nieskończonego rozwoju, kosztem zmęczenia, niewyspania i zaniedbywania relacji z ludźmi?

Pod filmem zostawiono ponad 6 tysięcy komentarzy, wiele z nich to anonimowe przyznanie się do odczuwania stanów depresyjnych, lęków i poczucia bezsensowności.

Tworzenie takich materiałów jest oddaniem głosu, tym, którzy na co dzień nie mówią o swoim cierpieniu, bo nikt nie chce ich słuchać. Warto się zastanowić, jaki jest ten nasz najbliższy świat, ten który tworzymy codziennie przez to co robimy, mówimy, myślimy. Jest prawdziwy, czy może to tylko iluzja, sztucznie nakręcana wylegania szczęścia? Nieodkopany, nieprzepracowany lęk może zakłamać całe życie, czasem ze skutkiem śmiertelnym.

Sprawa do przemyślenia,

Iwona

PS. Weź się ogarnij – to żadne panaceum na dzisiejsze czasy, jeszcze nie słyszałam, żeby komuś pomogło.